Month: Kwiecień 2013

O współpracy – współtworzeniu

Panowie,

Przeczytałem po kilka razy Wasze maile. Czuję się lekko rozdarty. Z jednej strony utożsamiam się po części ze spojrzeniem każdego z Was. Z drugiej jednak czuję, że gdybyście mieli współpracować, szału by nie było

Moja prawda jest mojsza
W ramach studiów podyplomowych o innowacyjnym zarządzaniu marką zaprojektowałem i poprowadziłem zajęcia pt. „Współpraca – współtworzenie”. Po latach obserwacji i praktyki doszedłem do wniosku, że taki przedmiot jest potrzebny. Pomyślałem sobie, że jego sens i wartość leży w znalezieniu wspólnego mianownika między patrzeniem i rozumieniem wykonawcy jakiegoś zadania – niech będzie grafika, doradcy, czy innego konsultanta – a jego zleceniodawcą.

. . .

Najlepiej by było, gdybyś się Pan nie wtrącał…

Maćku,

Z zainteresowaniem zapoznałem się…
Eee, nieprawda!

Twój tekst poruszył mnie dość mocno. Przeczytałem go szybko, bo ciekaw byłem puenty. Niestety nie zaskoczyła mnie ona ani trochę. Poczułem się, jakbyś mówił do mnie: „Najlepiej by było, gdybyś się Pan nie wtrącał…”.

. . .

Żona nie lubi żółtego

Napisał do mnie Maciek, który jest grafikiem. Maciek, czytając naszą korespondencję, postanowił rozwinąć wątek współpracy pomiędzy właścicielem firmy zamawiającym usługę a podwykonawcą, patrząc nań ze swojej perspektywy. Wklejam jego mail.

Witaj Wojtku, witaj Mateuszu,

z zainteresowaniem śledzę Waszą rozmowę. Głównie dlatego, że w swym sporze przedstawiacie punkt widzenia dwóch zupełnie różnych stron działania biznesowego – równie ważnych stron, których współpraca jest moim zdaniem kluczowym elementem z perspektywy dziedziny, którą się zajmuję, czyli wizualizacji marki.

. . .