Wykorzystaj zmianę pokoleniową

Mateuszu,

Jak wiesz, zakończył się pierwszy etap projektu „Kody wartości – Efektywna sukcesja w firmach rodzinnych”. Spotkania i warsztaty z nestorami i sukcesorami firm wywołały u mnie parę refleksji. Jedną z nich – dotyczącą marki firmy rodzinnej – chciałbym się z Tobą podzielić.

Konflikt pokoleń?
Sukcesja to tak naprawdę potężna zmiana mentalna w firmie rodzinnej, często też pierwsza. Ma wpływ na wszystkich interesariuszy firmy – jej pracowników, ale też klientów, dostawców, inwestorów. Jednak główni bohaterowie procesu sukcesyjnego to dwie grupy. Po jednej stronie sceny stoi nestor-rodzic-założyciel, który zbudował firmę według własnego modelu wartości, do którego był i jest przekonany po dziś dzień. Można powiedzieć, że stworzył firmę na swój obraz i podobieństwo. Chciał, żeby firma taka była. I jest często przekonany, że w tym modelu nic nie należy zmieniać.

Po przeciwległej stronie mamy sukcesorów, którzy zastają firmy już zbudowane – nie muszą tworzyć biznesu od nowa. Ale często, mając inną perspektywę, zaczynają widzieć w rodzinnym biznesie obszary do poprawy. Mają do tego prawo, bo mają inny  kontakt z rynkiem, może pracowali w dużych międzynarodowych przedsiębiorstwach, widzieli przykłady innowacji, mają świeższe spojrzenie i są nowocześniejsi w sensie biznesowym … Po prostu patrzą inaczej. Rozumieją, dlaczego dzisiejsza sytuacja na rynku jest inna niż chociażby dziesięć lat temu i dlaczego konkurencja, klienci, oferty, produkty, usługi – wszystko wciąż się zmienia. Dlatego chcą często zmieniać biznes wbrew ustalonej odgórnie zasadzie „zawsze tak robiliśmy”.

Próba połączenia podejścia i myślenia jednych i drugich tworzy w moim odczuciu niepowtarzalną okazję.

Szansa, szansa , szansa …
Nie jestem odosobniony w opinii, że firmy rodzinne mają potencjał, by być bardziej efektywne w realizowaniu strategii biznesowych niż np. koncernowa konkurencja. Obserwuję, że coraz silniejsza pozycja wielu takich firm na rynku jest wynikiem ich stopniowej profesjonalizacji: właściciele zaczynają tworzyć skuteczne struktury zarządzania i budują autentyczną kulturę organizacyjną w oparciu o … wartości swoich rodzin. Literatura fachowa nazywa to „czynnikiem rodzinnym” – charakterystycznym dla firm, którym udaje się łączyć wartości biznesowe z pozornie odległymi wartościami rodzinnymi. Z klasycznym przykładem takiego podejścia spotkałem się choćby we włoskiej firmie Barilla, czy niemieckim Hüppe.

Historia i wartości każdej rodziny dają w moim pojęciu fragment cennej i trudnej do skopiowania przewagi konkurencyjnej. Przy założeniu, że decyzją rodziny jest tworzenie firmy wielopokoleniowej, a nie jej sprzedaż, to zwłaszcza dziś stanowi to gigantyczny potencjał na lepsze zaistnienie na rynku. Potencjał ten stworzyli nestorzy. Jeżeli dołożymy do niego nowoczesne podejście, które reprezentują sukcesorzy, pojawi się szansa na wykorzystanie tego potencjału i wzmocnienie wartości marki firmy. Sukcesja to właśnie ten jeden z niewielu momentów, w których można pogodzić czasem zupełnie rozbieżne „mapy rzeczywistości” nestorów i sukcesorów, stworzyć jedną wspólną wartość, która jest podstawą do tworzenia silnej wyróżniającej się marki. Po prostu zacząć wykorzystywać wspomniany czynnik rodzinny …

… i wspólnie zacząć na nowo komunikować go światu, bo kiedy w komunikowaniu, czym jest marka naszej firmy, połączymy nasze własne tradycyjne wartości rodzinne z nowoczesnością i profesjonalizmem, niejako zaprosimy rynek do myślenia o nas jako firmie stabilnej, nowoczesnej, która rozwija się w sposób przemyślany i zrównoważony. Rynek zacznie widzieć i doceniać fakt, że nasza firma rodzinna trwa, a „wejście” sukcesorki lub sukcesora jest związane z jej rozwojem i krokiem ku profesjonalizacji. A stąd już tylko krok np. do wdrażania innowacji.

Pozytywny komunikat do klientów, dostawców, pracowników i inwestorów stworzy ciekawy element wyróżniający, w oparciu o który możemy zacząć zwiększać wartość marki i tym samym firmy. A to przecież – obok trwania – główny cel działania firm rodzinnych.
Myślę, że przygotowując się do sukcesji, warto pomyśleć również o takim jej aspekcie. Do sukcesu potrzebna jest jedynie otwartość nestorów na „nowe” i chęć do dialogu.

W